|
Drodzy Przyjaciele !
Ci, którzy znają poczynania Grupy Rosynant z bliska - wiedzą jak znaczną część naszego życia ona stanowi, ile zajmuje czasu w naszym codziennym dniu i ile energii życiowej poświęciliśmy jej w ciągu ostatnich kilku lat. Efekt jest chyba doskonale widoczny. GR stała się dynamiczną, profesjonalnie działającą, znaczącą i cenioną organizacją – przede wszystkim w Raciborzu, ale także daleko poza nim. Można powiedzieć, że wraz z rokiem 2005 Grupa Rosynant przestała być dzieckiem, a stała się dorosła...
Przez ostatnie 3 lata poświęciliśmy się stowarzyszeniu na tyle, że w zasadzie trochę odpadliśmy z tzw. „normalnego” obiegu (dotyczy to głównie Dawida i Marcina, bo Michał pracuje w RCK, ożenił się i ma nawet małego Robaczka w drodze). Połączenie rzeczywistości (wszak poza hobby trzeba tez pracować) i tego co spotkało nas w ciągu ostatnich lat w GR (czyli kontakt z ludźmi, kulturą, sztuką i podróżami) zaowocowała chęcią wychowania kolejnego dziecka ;). Projekt firmy komercyjnej, ale nie pozbawionej ducha stał się faktem w kwietniu 2005, kiedy powołaliśmy do życia firmę ORINOKO – ART & TRAVEL (piszemy tu w imieniu duet Dawid & Marcin). Firma ma 3 nogi. Pierwszą jest biuro turystyczne samodzielnie organizujące wycieczki szkolne, imprezy dla zakładów pracy i imprezy integracyjne (dla jasności – obozy GR pozostają jej dorobkiem). Drugą nogą jest dziennikarzenie a trzecią.... UWAGA... UWAGA... UWAGA...
Oto właśnie chcieliśmy Was powiadomić o tym, że po długich, ciężkich, denerwujących, czasochłonnych i drogich bojach wszelkiego rodzaju - wraz z dniem 24 listopada 2005 spełniło się nasze kolejne marzenie...
Oto otwarliśmy własny klub, czy też knajpka, bądź - określając to miejsce najtrafniej "PUB & CAFE” o wdzięcznej podróżniczo - dekadenckiej nazwie "KONIEC ŚWIATA"
Lokal o którym mowa mieści się w RACIBORZU, przy ul. Londzina 38, tj. w budynku
Domu Kultury "STRZECHA" na I piętrze (wejście boczne od strony amfiteatru)
Zachęcamy Was do odwiedzania tego miejsca i polecania go znajomym. Przedstawiamy tez jego skróconą charakterystykę:
1. Jest tam pięknie i oryginalnie. Wystrój podróżniczo - artystyczny
opracowywaliśmy samodzielnie, jednak przy decydującym współudziale
zaprzyjaźnionych plastyków: Szpilusa i Matysia. Są więc fresko-malunki
ręcznej roboty: góry, pustynia, skały i liczne postacie związane z naszą
małą historią (prywatną i rosynancką), których w tym miejscu nie będziemy Wam
opisywać, gdyż musicie mieć jakaś niespodziankę na miejscu. Jest też koło
50 różnych map - od mapy Raciborza począwszy na mapie Marsa skończywszy...
2. Nie ma tam miejsca na przypadkowość. Koniec świata kształtujemy my, a
nie dystrybutorzy gastronomiczni. Nie zaatakuje Was tam maszyna grająca,
podświetlane reklamy, kolorowa lodówka z coca-coli i maszyna z batonami.
Zastaniecie za to pamiątki z podróży, prezenty od naszych przyjaciół, starocie ze strychu...
3. Dobrze nastrajająca muzyka. Muzykę dobieramy i puszczamy sami. Nie można więc poprosić barmana o puszczenie swojej płyty, ale za to nikt nie ryzykuje butelki
wina przegryzanej twórczością boskiej Britney Speart, Trójki Ich czy marnej maści DJ'ów przypadkowych rozgłośni (tj. umcy, umcy, umcy...).
Generalnie poruszać się będziemy w okolicach sprawdzonej muzyki
klimatycznej, poezji śpiewanej, jazzu, dobrego rocka, muzyki
instrumentalnej, nowej fali, ambientu, czegoś co ludzie nazywają muzyką
klubową, loungem, smooth jazzem, chilloutem. Muzyka w naszym lokalu ma być
tłem do waznych rozmów, a nie jej zagłuszaczem. Co nie znaczy, że czasem nie przyspieszymy Wam rytmu serca...
4. Bogata i oryginalna oferta. Nie czarujmy się – wśród knajpek raciborskich chcemy być najlepsi. Nie ograniczamy się do piwa i paluszków. Mieszanki herbat parzonych z całego świata, najwyższej jakości "cafe de colombia" (gatunku supremo) z ciśnieniowego ekspresu,
podawana na wiele sposobów, dobre soki, napoje, bar snackowy itp. Do wyboru piwa
lane (żywiec, a jakże!) i butelkowe specjalities (m.in. Guiness, Paulaner, Murphy’s, Okocim Palone, Porter, Desperado i inne).
Wkrótce startujemy z pełnym menu, czyli dojdą też desery, ciekawe drinki i
mała gastronomia (smaczne podgrzewane bułeczki z dodatkami). Zawsze nas denerwowało, jak w knajpie nie można było nic przegryźć. U nas będzie inaczej...
Zapraszamy tez na wizytę z przyjaciółmi i winną podróż dookoła świata - polecamy całą paletę ciekawych i dobrych win Afrykańskich, Południowoamerykańskich, Australijskich, Francuskich, Włoskich, Hiszpańskich... w konkurencyjnych cenach.
No i alkohole. Hulaj dusza czyli barman poleca... Czy wspominaliśmy, że
ambicją naszego certyfikowanego barmana jest przekonanie gości do picia
ciekawych drinków? Zapowiada się ciekawie...
Musi być też szarlotka – podawana „soute” bądź na ciepło w towarzystwie lodów waniliowych i bitej śmietany...
5. Umiarkowane ceny. Nie ukrywamy, że chcemy konkurować przede wszystkim jakością, klimatem i oryginalną ofertą. Ceny na „końcu świata” kształtują się mniej – więcej na poziomie innych lokali raciborskich, w znacznej części pozycji są od nich niższe...
6. Godziny otwarcia: tu będą pewnie jeszcze jakieś zmiany, ale generalnie otwieramy lokal codziennie od 15.00, zamykamy go zaś o 23.00 w „dni normalne” a od czwartku do soboty o 2 rano. Czemu od czwartku ? A, bo to tak dobrze zacząć weekend wcześniej niż inni ;)
7. Książki i czasopisma. W knajpce mamy półkę prasowo – artystyczną. Znajdziecie na niej magazyny podróżnicze, National Geographic’a, kilkanaście dobrych książek i albumy fotograficzne. Wkrótce dołączą kości, szachy i scrabble.. żeby się nikomu nie nudziło nawet jak przyjdzie sam albo z małomównym towarzystwem ;)
8. Kultura i sztuka. Nie przeżylibyśmy bez niej. Na otwarciu pubu grały Karpaty Magiczne i Kylendyr Wyllt. Od stycznia, wspólnie z Raciborskim Centrum Kultury i Grupą Rosynant ruszamy z projektem "kultura na końcu świata". Min. 2 razy w miesiącu odbywać się będą koncerty, spotkania, slajdowiska, wieczorki. Chcemy promować młodych i ciekawych artystów, starając się jednocześnie ściągać co jakiś czas postacie „znane”. Wszystko zależeć będzie oczywiście od tzw. „materii twardej”...
Tym razem to już wszystko. A więc... do zobaczenia na „KOŃCU ŚWIATA”
Dawid & Marcin + „Szotu” w roli barmana
PS: Tak, ten sam Szotu, którego część z Was kojarzy z kaszubskiego „Przystanku Alaska”...
|