|
|
||||
|
|
Taj Mahal - miłość i ... dożywocie Niewielu turystów udających się na spotkanie z mozaikami Agry - stolicy Indii z czasów dynastii Wielkich Mogołów - zdaje sobie sprawę, że historia powstania najpiękniejszego mauzoleum świata to historia przeplatających się wzajemnie rozpaczy, miłości, dumy, pychy i nienawiści. Fakt przeżycia z jedną tylko kobietą aż 17 lat małżeństwa nie należał do reguły w kulturze dynastii Wielkich Mogołów - XVII wiecznych władców, którym dzisiejsze Indie zawdzięczają najwspanialsze meczety, pałace i forty. Dlatego też śmierć ukochanej żony - Mumtaz Mahal, która zmarła przy porodzie musiała być dla Szach Dżachana wyjątkową stratą. Wyjątkową na tyle, że postanowił swej małżonce sprawić mauzoleum - pomnik, który miał się stać wizytówką całych Indii, symbolem piękna zaliczanym do 7 Cudów Świata. O Taj Mahalu zwykło się mówić, jak o największym i najkosztowniejszym dziele, czy też "zbytku" świata zbudowanym z miłości do kobiety. Budowniczy i mecenas budowli - Szach Dżachan, nie szczędził pieniędzy, uporu ani pomysłowości by pamięć żony (i jego samego) przetrwała wieki. Budowla Tadżu pochłonęła 17 lat pracy 20 tysięcy robotników, architektów i rzeźbiarzy. Do budowy, która pochłonęła podobno połowę skarbca królewskiego zaangażowano przede wszystkim hindusów, ale przy projekcie i nadzorze prac obecni byli także mistrzowie i budowniczowie z krajów Azji Mniejszej oraz Europy. W tych właśnie przekazach panujący na subkontynencie Brytyjczycy upatrywali się wytłumaczenia swej teorii mówiącej, że "dzieło tak piękne musiało być zaprojektowane ręką Europejczyka". Poza mistrzami rzemiosła sprowadzano także najlepszy marmur, po którym turyści mogą dziś stąpać tylko na boso. To za sprawą Taj Mahalu Agra - ówczesna stolica kraju stać się miała miastem słynnym z mozaik, porównywanych swym splendorem i kunsztem do mozaik weneckich. Słynna inkrustacja "Pomnika Miłości" składa się z 37 różnych kamieni szlachetnych i półszlachetnych, które sprawiają, że bryła wygląda inaczej o każdej porze dnia i nocy. Dziś miasto słynie też z misternej biżuterii wyrabianej ze srebra i drogocennych kamieni - kryształów, malachitów, lapisów, tygrysiego oka, jaspisu i wielu gatunków turkusu. Ciekawostką jest opowieść o niecierpliwości Szach Dżachana pragnącego zobaczyć czym prędzej swe dzieło. Kiedy naczelny architekt oświadczył, że dzieło jest gotowe Szach zapytał jak długo potrwa rozebranie rusztowań. Kiedy dowiedział się, że zajmie to trzy miesiące, kazał natychmiast ogłosić w mieście, że każdy kto pomoże przy pracach otrzyma na własność części, które rozbierze. Nazajutrz Taj Mahal lśnił już w promieniach wschodzącego słońca... Piękne mauzoleum, jak i okalajšcy go zespół parkowy cechują się perfekcyjną symetrią - identycznie wykończone ściany, idealne wieże przypominające minarety otaczające budynek z czterech stron, identyczne są nawet dwa budynki pomyślane jako meczety na skrzydłach Tadżu. Wschodni zbudowany został tylko dla zachowania symetrii, gdyż nie jest skierowany w kierunku Mekki i nie pełni (w przeciwieństwie do zachodniego sąsiada) funkcji religijnych. Co ciekawe, symetria całego założenia architektonicznego zaburzona została jedynie przez ... grobowiec Szach Dżachana, którego syn Aurangzeb postanowił pochować przy Mumtaz i umieścił pomnik nagrobny obok miejsca spoczynku żony (w zasadzie jednak obie krypty są tylko symbolami, gdyż ciała obojga małżonków spoczywają w piwnicach). Samo wejście do zabytku staje się niezapomnianym wrażeniem. Po zakupie biletu (nota bene - cena dla "białych" ok. 80 zł, przy cenie dla hindusów 2 zł !) i przejściu kontroli "antyterrorystycznej" udajemy się na dziedziniec parkowy, z którego przejść musimy przez wysoką na kilkanaście metrów "Bramę Niebios" oddzielającą świat ziemski i rajski. Widok jednego z cudów świata ukazujący się naszym oczom utwierdza nas w przekonaniu, że znaleźliśmy się w miejscu, które w porównaniu z otaczającym go miastem zasługuje na miano niebiańskiego... Przed nami oddalony o 150 metrów Taj Mahal, przy którym ludzie wyglądają niczym grupa kolorowych mrówek. Wizerunek białej i skrzącej się zarazem kopuły odbija się dostojnie w tafli sadzawki wiodącej doń aż od "Bramy Niebios". Widok ten postanawiamy kontemplować do końca wieczora. Warto wejść tu na kilka godzin, tak by oddać się podziwianiu piękna zabytku w różnych porach dnia. Po zwiedzeniu wnętrza i zrobieniu pamiątkowych fotografii - najlepiej usiąść na trawie i oddać się kontemplowaniu tego ogromnego dzieła rąk ludzkich, które zmienia swą aurę wraz ze zmianą oświetlenia słonecznego. W ciągu dwóch godzin kolor kopuły, nad którą o zachodzie słońca zaczynają krążyć nietoperze zmienia się z białego na beżowy, bursztynowy, złoty, srebrny, szary. Kiedy dzień zasypia - budynek jest blado błękitny... Tadż to jednak nie tylko piękno i wspomnienie dumy i chwały. Legendy mówią, że Ci, którym przyszło tu pracować wcale nie zostali wynagrodzeni srebrem ani złotem. Przeciwnie - podobno uczestnikom budowy zabytku, po skończonej pracy odcinano dłonie lub kciuki, aby nigdy więcej nie mogli już przyczynić się do powstania obiektu tak pięknego jak sam Taj Mahal. Najbardziej nieprawdopodobne są jednak losy samego Szach Dżachana. W swoich planach miał on także wybudowanie identycznego mauzoleum dla siebie, z tą jedynie różnicą, że jego grobowiec miał powstać z marmuru koloru czarnego. Plany przewidywały usytuowanie budowli po drugiej stronie rzeki Jamuny otaczającej Taj Mahal od północy. Dlaczego nie udało się mu zrealizować planów ? Chyba dlatego, że jego budowle i pałace kosztowały królestwo zbyt wiele (pamiętać należy, że to za jego czasów powstały najwspanialsze zabytki Indii: m.in. Fort of Agra i Red Fort w Delhi oraz liczne meczety, z największym delhijskim Sama Majid mieszczącym 4 tysiące osób). Budowle powstawały kosztem rozbudowy armii, a ponadto były wydatkiem paraliżującym nawet skarbiec dynastii Wielkich Władców. Rozrzutność ojca postanowił ukarać jego własny syn Aurangzeb. Nie chcąc zaczynać swych rządów od "łatania dziur budżetowych" dowiódł on jakimś sposobem psychicznej choroby ojca i potępiając sposób jego gospodarowania finansami państwa wtrącił go do więzienia w oddalonym o niecałe 2 kilometry Red Fort of Agra. Tym samym skazał go na dożywotnie oglądanie dzieła swego życia z celi, z której roztacza się widok wprost na Jamunę i Taj Mahal. W tej też celi Szach zmarł po kilku latach więzienia. W Agrze mówi się, że przyczyną śmierci była jakaś choroba weneryczna, którą zaraził się od którejś z licznych, dostarczanych mu przez syna kurtyzan. Ten zaś fakt służy złośliwym za podstawę stwierdzenia, iż "Mury Tadżu przetrwały dłużej niż wierność Szach Dżachana". Tekst: Dawid Tahir Wacławczyk ...powrót do strony głównej |
|
||
|
|
||||