KULTOWY ADAPCIAK 2003
|
|
|
Adapciak 2003 zapamiętam chyba na zawsze. Każdy co roku jest inny, ale ten miał w sobie największą "zawartość cukru w cukrze". Wspaniały odzew od uczestników - 40 różnych osobowości - wszystkich oryginalnych, mocnych, twórczych i kreatywnych. Energia tak hulała, że czasami byliśmy w jej wirze przez 24 godziny na dobę. Organizatorzy spali po 3-4 godziny przez całe 2 tygodnie, warsztaty płynnie przeplatały się z posiłkami, grami, szaleństwem i tańcami do białego rana, a nasz ukochany "Przystanek Alaska" unosił się kilka centymetrów nad ziemią. Co jakiś czas puszczał wentyl bezpieczeństwa - ktoś skądś spadł, ktoś się potłukł, połamał, poobijał. Całe szczęście wróciliśmy wszyscy cali i zdrowi...
W dzień twórczość: warsztaty bębniarskie, rzemiosło indiańskie, zajęcia teatralne, wioska rycerska, tańce irlandzkie i aerobik artystyczny. Wieczorami kominki z rozważaniami i snuciem planów na przyszłość, ogniska, śpiewy, pogawędki, ważne rozmowy, no i rockoteki na klepisku w stodole. Przez cały dzień opcje dodatkowe: dla spokojnych: grzyby, jagody, seanse z dobrymi filmami, slajdy i wylegiwanie się nad zupełnie nieskażonym obecnością człowieka jeziorku; dla niespokojnych gra w dudka alaskańskiego i hit sezonu: kontuzjo-chłonnego FULLBOLA. Pojawiły się pierwsze ofiary tego męskiego sportu, w który grać chciały nawet kobiety. Nasze "rosynanckie" kobiety ze stali...
W Adapciaku najważniejsze są nie tylko brak czasu na nudę, łamanie konwencji obozowych i brak przepaści między kadrą i uczestnikami. Dla mnie liczy się to, że przyjeżdżają tu nieprzypadkowi ludzie, którzy na jakiś czas są ze sobą, tworzą dobrze zintegrowaną grupę, dzielą się ze sobą swoją radością, emocjami, problemami, pomysłami na konstruowanie swego świata i najbliższej rzeczywistości. W ludziach tych jest energia, kreatywność, młodzieńcza radość życia. Z drugiej strony ludzie Ci pomagają sobie nawzajem - wiek 17-20 lat to czas stawiania sobie bardzo ważnych pytań, czas zmian w osobowości, rozwalania tego co stare i budowania tego co nowe, kształtowania się światopoglšdu. Możliwość przebywania w ich towarzystwie jest nagrodą samą w sobie. Świadomość tworzenia czegoś tak pięknego jest wspaniała.
W tym roku program wzbogaciliśmy o wycieczki: zwiedzanie zamku w Bytowie i całodniowy spływ kajakowy Wdą ze zwiedzaniem skansenu we Wdzydzach Kiszewskich. Kto po raz pierwszy wybrał się na kajak był pod wrażeniem: dzika rzeka, gałęzie, kamieniste dno, kwitnące lilie i duże jezioro. To był dzień pełen wrażeń.
Tak naprawdę trzeba by napisać z osobna o każdym warsztacie, treningu, każdej osobie i każdym dniu. Pokrótce można je tylko wymienić - w trakcie obozu nikt nie miał czasu na prowadzenie pamiętnika. Ulotna pamięć zakodowała tylko to co najważniejsze: niesamowite wspomnienia, żywe emocje, intensywne doznania twórcze, wspaniałych ludzi...