|
||||||
|
FRAGMENTY OPOWIEŚCI PAWŁA O IRANIE, KTÓRA NIEBAWEM UKAŻE SIĘ
"...Posadzono nas na wielkim dywanie, na którym oprócz nas siedziało jeszcze jakieś 15 osób, większość to dziewczyny. Niestety siedząc, od dziewcząt zawsze oddzielał nas jakiś mężczyzna (brat, szwagier itp.), to norma w krajach muzułmańskich, nigdy nie posadzą cię bezpośrednio koło kobiety. Przedstawiono nam całą rodzinę (najładniejsza było chyba Leila, no i jakie imię...) i poczęstowano obficie: kurczakiem, ryżem i innymi specjałami rodzimej kuchni. Na koniec wypiliśmy herbatę i dostąpiliśmy zaszczytu wypalenia nargilli z ojcem rodziny ..."
"...Czym bardziej odradzano nam to miasto, tym bardziej chcieliśmy tam pojechać. Teraz już wiemy, że nie warto było i też wszystkim odradzamy. Wysiedliśmy z autobusu o czwartej nad ranem i od razu oblaliśmy się potem. Siedząc na krawężniku w towarsystwie kilku Irańczyków przeczekaliśmy do wschodu słońca. Już w nocy było strasznie gorąco, ale kiedy zaczęło szarzeć to dopiero się zaczął piekarnik. Miasto zwiedziliśmy w godzinę. Pomimo tego, że słońce było za chmurami z nas cały czas płynął pot. Wpadłem na pomysł, żeby iść do kina. Kosztuje grosze, a przynajmniej wyśpimy się dwie godzinki w klimatyzowanej i ciemnej sali. Kiedy wyszliśmy z kina słońce już nie było schowane za chmurami, powietrze parne parno, duszne i nie było czym oddychać. Przebiegliśmy miasto w pogoni za klimą. Od restauracji, do budki z napojami, od sklepu, do restauracji. O 16 po południu na dworzec autobusowy (klimatyzowany) by czym prędzej się stąd wyrwać. Zresztą, to trzeba po prostu przeżyć..."
Raz w życiu leciał samolotem i to w dodatku tylko półtorej godziny, a bilet kosztował 24 dolary :-) |