MONTY PYTHON SUMMER CAMP - Zlot Fanów Monty Pythona


Czas: 7-13 lipca 2003

Uczestnicy: 80 osób z całej Polski (dosłownie całej)

Miejsce: rancho kaszubskie "Przystanek Alaska"

Organizatorzy: Grupa Rosynant w postaci Dawida Wacławczyka i Irek Siwek - portal poświęcony MPFC - www.modrzew.stopklatka.pl (tam inne relacje)

Zanim trafiłem na zlot jako organizator - już zjechała się wesoła trzydziestka osobników żądnych pląsów, kawałów, hec i imprez zdecydowanie niekonwencjonalnych. Zlot - także organizowany po raz drugi - rozrasta się w tempie pozwalającym przypuszczać, że w przyszłości będzie imprezą zamkniętą - w tym roku pojawiło się nas 80. Tydzień zabaw, skeczy i imprez w rytmie filmów słynnego kabaretu pozwolił ostatecznie zapomnieć o minionym roku szkolnym i problemach dnia codziennego. Nie było na nie czasu. Konkursy: "Awantura o Kasie", "PYTONOTEST", układanie najgłupszego kawału zlotu, tworzenie jego hymnu (ocenzurowano), poszukiwanie świętego Gralla - rozochociło nas tylko, by ostatecznie eksplodować swą energią w postaci kilkugodzinnego marszo - hepeningu "Atak Na Bagdad - czyli operacja leśny Turban", podczas którego 40 "arabów" z ręcznikami na głowach i mieczami w rękach zaatakowało 40 innych arabów okupujących wieżę w Piasznie. Leciała trawa, grzyby, maliny, piasek i przede wszystkim potyczki słowne ("wasze wielbłądy mają małe uszy a wasza herbata jest mało słona", "wasze kobiety mają owłosione nogi a tuniki sięgają powyżej kostek" itp. itp. w końcu szejk Ibn Abm wydał rozkaz zaatakowania obcych oddziałów. Powód: "zrobili zdjęcia naszym wielbłądom kradnąc im duszę, a wczoraj rano ukradli mi kozę spod samego nosa". Się działo...

Nie zabrakło też pokazów nie tylko montypythonowych, ale i tych, które są nimi inspirowane: pojawiły się 2 filmy pół-amatorskie: Full i Biustonosz. Wbrew nazwie - full był lepszy.

Dnia przedostatniego Dawid przygotował ostatnią wieczerzę (obowiązkowo z listkiem mięty i kompotem z łubinu), wspólnie wysłaliśmy apel w metrowej tubie do TV (o wyemitowanie odcinków i filmów MPFC) a Irek ... popłakał się ze wzruszenia. Pomyśleć, że z zawodu policjant...

Lepsza relacja Irka na www.modrzew.stopklatka.pl


Nie pozostaje nam nic innego jak tylko zorganizować zlot w przyszłym roku.

Dawid Wacławczyk


<< powrót do archiwum