Niezapomniany obóz letni

ZGRAJA





Osoby prowadzące: Jolanta Dzumyk, Dawid Wacławczyk, Izabela Plur
Uczestnicy: 20 dzieci w wielu 8-13 lat
Miejsce: Rozdziele, gm. Żegocina, Beskid Wyspowy
Czas: 21-30 czerwca 2003

Dzieci mają swoje prawa. Dzieci mogą huśtać się i łamać krzesła, rzucać się spruchniętymi hubami, łazić po drzewach bez świadomości niebezpieczeństwa, oblewać się kisielem i śmiać przez całą dobę na okrągło.


Po raz drugi wybraliśmy się w piękne okolice Beskidu Wyspowego - do Rozdziela - wioseczki spokojnej, małej, zapomnianej przez resztę świata, ale za to magicznej. Otacząjce nasze schronisko góry, niczyje polany gdzie swą pieśń odgrywają tylko brzozy i promienie słońca, ogromne połacie lasu i niesamowita przestrzeń - są idealną scenerią do prowadzonych przez Jolę warsztatów, jak i bezpiecznym miejscem, gdzie dzieci mogą się wyszaleć, zbierać maliny, jagody, grać w piłkę i ganianego.


My zafundowaliśmy im twórcze warsztaty: ścieżkę zmysłów, malowanie kolorowymi farbami płótna za pomocą stóp, malowanie ciał, ozdabianie swych osobistych kijów indiańskich, tworzenie odlewów i obrazków gipsowych. Rozpalone wysoko w górach ognisko upamiętniajšce Noc Kupały, Wizyta w Jaskini Nietoperzowej i na Krakowskim Kopcu Kościuszki, zwiedzanie i nocleg w Kopalni Soli w Bochni (230 m pod ziemią) oraz całodzienna wizyta w gospodarstwie ekologicznym uzupełniły program i zapadły w pamięci na bardzo długo. Zagrać w piłkę pod ziemią, albo poskakać na dyskotece - ale impreza! Jak powstaje chleb ? Jak wygląda życie pszczół ? Jaki tak naprawdę jest wizerunek polskiego rolnika - tego, który pracuje w polu, ale nie wychodzi na ulice ze świńskim łbem na kiju? Gospodarstwo państwa Pławeckich, położone na wysokości 700 m npm., które posiadło jako jedno z pierwszych atest Ekolandu pokazało inny wizerunek rolnictwa. Miłość do ziemi, szacunek do przyrody, roślin i zwierząt. Rodzina, która wspólnie pracuje i której rytm życia wyznaczają pory roku. Spokój i uważność. Wieczny uśmiech i radość z życia w bardzo prostych warunkach. No i te pyszne jedzenie. Każdy upiekł swój chleb, do tego naleśniki z serem i jabłkami i konfiturą z róży ... do oporu!


Nocne samotne przemarsze śladem rozpalonych pomiędzy polami zniczy, wędrówki i długie spacery, samotne przejścia w lesie śladem rozpiętego sznurka przy świetle księżyca - pozwoliły nam wszystkim odpocząć od miasta, zmierzyć się ze swymi ograniczeniami i zaznać radości z przełamywania swych barier.

Przyjechaliśmy roześmiani, szczęśliwi, rozśpiewani (Jola gra na gitarze) i zmęczeni. To przez te kilkugodzinne szaleństwa w Parku Wodnym w Krakowie w ostatnim dniu...

<< Powrót do archiwum
do góry